Przed blokiem przy ul. Okulickiego w Olsztynie potężny pies rasy amstaff rozszarpał miniaturowego sznaucera. Mężczyźnie, który wypuścił luzem psa mordercę, grozi 250 złotych grzywny. — Boję się wychodzić ze swoim pieskiem na spacer — mówi naoczna świadek zdarzenia.
Izabela Niedźwiedzka z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie: — 33-letni mieszkaniec Warszawy, który wyszedł z amstaffem na spacer, twierdził, że pies był na smyczy, ale nie zdołał go na niej utrzymać. Świadkowie zdarzenia zeznali jednak, że pies był puszczony luzem.
Warszawiak nie jest właścicielem psa, a jedynie sprawował nad nim opiekę. Odpowie za to, że "nie zachował zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia". — To wykroczenie, które podlega karze grzywny do 250 złotych — informuje sędzia Wojciech Kottik z olsztyńskiego sądu grodzkiego.
Jedynym, choć wątpliwym pocieszeniem dla właściciela zagryzionego sznaucera jest możliwość domagania się odszkodowania z powództwa cywilnego.
api
>>> Zobacz nasz serwis zwierzeta.wm.pl
