Przylot bocianów symbolizuje początek wiosny. Jeden z nich, zwiadowca, wylądował w niedzielę na gnieździe mieszczącym się na jednym z budynków przy ulicy Lubelskiej w Olsztynie.
Obecność bocianów w Grądku (w pobliżu ul. Lubelskiej), kiedyś majątku polskiego rodu Grzymałów, odnotowano w zapiskach kronikarskich z XVI wieku. Jan i Elżbieta Kończyk mieszkają tu od kilkunastu lat.
— Kiedy w niedzielę przyleciał ten pierwszy bocian, bardzo się ucieszyliśmy — opowiada pani Elżbieta. — A ten przysiadł na gnieździe tylko na moment, widać, że to tylko zwiadowca.
Niezwykłe ożywienie daje się zauważyć w zdominowanym przez bocianich pacjentów Ośrodku Rehabilitacyjnym Ptaków Dzikich w Bukwałdzie. Zimę spędziło tu ponad 50 bocianów.
— Klekocą zapamiętale! — mówi opiekun ośrodka Ewa Rumińska. — Wkrótce wypuścimy je na wybieg. — Jeśli któryś poczuje się na siłach, by stąd odlecieć, nikt mu tego nie będzie bronił. Być może niektóre z nich dobiorą się w pary i doczekają potomstwa.
Boćki, które przylecą do stałych swoich miejsc gniazdowania, nie zawsze zastaną mieszkanie w takim stanie, w jakim je zostawiły.
Bywa, że tam, gdzie uwite jest jest na słupie elektrycznym, stoi teraz na podwyższeniu. Zbudowali je jesienią pracownicy zakładów energetycznych. Na terenie województwa jest 2 tysiące takich platform.
— Robimy to w trosce o ptaki, które ucząc się latać, zahaczają niekiedy o przewody i ulegają śmiertelnemu porażeniu — mówi Paweł Janiak, rzecznik prasowy firmy Energa.
Bociania wioska w Żywkowie gmina Górowo Iławeckie, leżąca nad granicą z Rosją, ma międzynarodową sławę. Mieści się tutaj ponad pół setki gniazd. Polskie Towarzystwo Ochrony Ptaków wykupiło tu jedno z gospodarstw i założyło swoją stację.
— Bocianów niestety, jeszcze w tym roku nie widzieliśmy — mówi opiekun Bocianiej Wioski Piotr Kryszko. — Jest jeden, ale nie stały mieszkaniec, tylko zimujący w pobliskiej wsi Wiewiórki.
Władysław Katarzyński
— Kiedy w niedzielę przyleciał ten pierwszy bocian, bardzo się ucieszyliśmy — opowiada pani Elżbieta. — A ten przysiadł na gnieździe tylko na moment, widać, że to tylko zwiadowca.
Niezwykłe ożywienie daje się zauważyć w zdominowanym przez bocianich pacjentów Ośrodku Rehabilitacyjnym Ptaków Dzikich w Bukwałdzie. Zimę spędziło tu ponad 50 bocianów.
— Klekocą zapamiętale! — mówi opiekun ośrodka Ewa Rumińska. — Wkrótce wypuścimy je na wybieg. — Jeśli któryś poczuje się na siłach, by stąd odlecieć, nikt mu tego nie będzie bronił. Być może niektóre z nich dobiorą się w pary i doczekają potomstwa.
Boćki, które przylecą do stałych swoich miejsc gniazdowania, nie zawsze zastaną mieszkanie w takim stanie, w jakim je zostawiły.
Bywa, że tam, gdzie uwite jest jest na słupie elektrycznym, stoi teraz na podwyższeniu. Zbudowali je jesienią pracownicy zakładów energetycznych. Na terenie województwa jest 2 tysiące takich platform.
— Robimy to w trosce o ptaki, które ucząc się latać, zahaczają niekiedy o przewody i ulegają śmiertelnemu porażeniu — mówi Paweł Janiak, rzecznik prasowy firmy Energa.
Bociania wioska w Żywkowie gmina Górowo Iławeckie, leżąca nad granicą z Rosją, ma międzynarodową sławę. Mieści się tutaj ponad pół setki gniazd. Polskie Towarzystwo Ochrony Ptaków wykupiło tu jedno z gospodarstw i założyło swoją stację.
— Bocianów niestety, jeszcze w tym roku nie widzieliśmy — mówi opiekun Bocianiej Wioski Piotr Kryszko. — Jest jeden, ale nie stały mieszkaniec, tylko zimujący w pobliskiej wsi Wiewiórki.
Władysław Katarzyński
