Znalazł się właściciel świnki wietnamskiej. - Funia przestraszyła się czegoś i uciekła. Prawdopodobnie w pobliżu wyczuła dzika. Sądziliśmy, że wróci, ale najwidoczniej nie potrafiła odnaleźć swojego tropu - napisał internauta.
- Przed miesiacem do Funi zagródki wdarł się dzik... - napisał w komentarzach właściciel zwierzaka. - Chciał wejść do jej domku, ale na szczęście dzik jest większych gabarytów i nie mógł sie przecisnąć przez małe wejście. Pare dni temu, gdy ojcic wypuścił świnkę na wieczorny spacer, Funia przestraszyła się czegoś i uciekła. Prawdopodobnie w pobliżu wyczuła dzika. Sądziliśmy, że wróci, ale najwidoczniej nie potrafiła odnaleźć swojego tropu. Już mieliśmy uruchomić telefony, aż tu nagle sąsiad w gazecie wypatrzył Funię i dał nam znać. Rano odebrałem naszą chrumkę. Cieszy mnie, że w Poliklinice bardzo dobrze zajmowano się świnką. Dziękujemy.
Trudno ją odróżnić od dzika. Uznana za takiego zwierzaka trafiła do stajni wydziału weterynarii na Kortowie. Czeka tam na dawnego lub nowego właściciela.
— Przez jakiś czas kręciła się niedaleko naszego domu. Było mi trochę żal, bo myślałam, że to jakieś samotne prosię dzika szuka jedzenia. W poniedziałek przed północą zauważyłam ją w moim ogródku. Nakarmiłam i wezwałam straż miejską. Sama ją bym zatrzymała, ale niestety nie mam miejsca na takiego czworonoga — mówi Urszula Wasilewska, mieszkająca przy ulicy Tuwima.
Chwilę później na miejscu był już pracownik schroniska. Natychmiast rozpoznał w zwierzaku nie dzika, a świnię wietnamską. — Takie świnki są często trzymane jako pupile — mówi Agnieszka Chabrowska z olsztyńskiego schroniska. Niestety, pod jego dachem nie znalazło się miejsce dla zwierzaka. — Z powodu remontu mamy bardzo ograniczoną przestrzeń, a schronisko jest przede wszystkim dla psów i kotów. Poza tym w ich towarzystwie świnka nie czułaby się komfortowo — tłumaczy Agnieszka Chabrowska.
Tymczasowym schronieniem dla świnki stała się stajnia Wydziału Medycyny Weterynaryjnej na Kortowie, ale wszyscy są zdania, że powinna znaleźć dom z prawdziwego zdarzenia.
Mateusz Albin
Trudno ją odróżnić od dzika. Uznana za takiego zwierzaka trafiła do stajni wydziału weterynarii na Kortowie. Czeka tam na dawnego lub nowego właściciela.
— Przez jakiś czas kręciła się niedaleko naszego domu. Było mi trochę żal, bo myślałam, że to jakieś samotne prosię dzika szuka jedzenia. W poniedziałek przed północą zauważyłam ją w moim ogródku. Nakarmiłam i wezwałam straż miejską. Sama ją bym zatrzymała, ale niestety nie mam miejsca na takiego czworonoga — mówi Urszula Wasilewska, mieszkająca przy ulicy Tuwima.
Chwilę później na miejscu był już pracownik schroniska. Natychmiast rozpoznał w zwierzaku nie dzika, a świnię wietnamską. — Takie świnki są często trzymane jako pupile — mówi Agnieszka Chabrowska z olsztyńskiego schroniska. Niestety, pod jego dachem nie znalazło się miejsce dla zwierzaka. — Z powodu remontu mamy bardzo ograniczoną przestrzeń, a schronisko jest przede wszystkim dla psów i kotów. Poza tym w ich towarzystwie świnka nie czułaby się komfortowo — tłumaczy Agnieszka Chabrowska.
Tymczasowym schronieniem dla świnki stała się stajnia Wydziału Medycyny Weterynaryjnej na Kortowie, ale wszyscy są zdania, że powinna znaleźć dom z prawdziwego zdarzenia.
Mateusz Albin
