Czwartek, 11 czerwca 2026. Imieniny Barnaby, Benedykta, Flory WM.pl GazetaOlsztyńska.pl DziennikElbląski.pl Familie.pl

Kot - przyjdzie, kiedy mu się opłaca

2010-09-02 00:00:00

Dachowiec czy pers — każdy dla swojego właściciela jest cudem świata. Mieszkanki Olsztyna opowiadają o swoich zwykłych-niezwykłych.

Moje koty są jak Garfield
— Przez 15 lat miałam dachowca — opowiada Elżbieta Krywko z Olsztyna. — Był wspaniały i wyjątkowy, na głowie miał kółko po koronie, a nazywał się po prostu "Kot".
Kiedy odszedł, mówiła sobie, że już nigdy nie będzie miała żadnego kota. Wystarczyło, że minęły trzy miesiące, a już w internecie zaczęła oglądać kocie główki. Któregoś dnia dostrzegła przepięknego kota syberyjskiego. — Zerknęłam tylko do portfela i pojechałam po niego aż w okolice Wrocławia — opowiada.
To był kocur Azja Perła Północy. Tak zapoczątkowała hodowlę kotów i teraz ma ich trzynaście.
— Moje koty mają psi charakter — mówi Elżbieta Krywko. — Reagują na własne imiona, potrafią aportować i rozmawiać z człowiekiem.

Kiedy pani Elżbieta przychodzi ze sklepu, opowiadają jej, co się wydarzyło w domu. — Jak mówię, że nie mam czasu, to zalatują mi drogę — śmieje się pani Elżbieta. — Jakby chciały powiedzieć "kobieto poczekaj, jeszcze nie skończyliśmy".
Są jak popularny z telewizyjnej kreskówki Garfield, uważają, że są najpiękniejsze i najmądrzejsze na świecie.
Jakie mają upodobania? Okazuje się, że Azja uwielbia gotowaną pierś z kurczaka. — Kiedyś pojechałam na wystawę do Czech — opowiada pani Elżbieta. W pewnym momencie Azja zaczął się rzucać po klatce, a to dlatego, że jedna z osób odwiedzających wystawę jadła kurczaka. Poprosiłam więc o kostki dla kota. Ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich Azja chwycił kość niczym wiewiórka i zjadł całą.
Teraz wiem, że każdy kot jest wyjątkowy — kończy Elżbieta Krywko.

Betina jak prawdziwa dama
— Mam dwa koty — mówi Monika Ejsmond z Olsztyna. — I są to wyjątkowo mądre zwierzaki.
Dziesięć lat temu jej koleżanka podpowiedziała jej, że powinna mieć kota. Teraz ma trzyletniego kocura Baszę i kotkę Betinę z tego samego miotu. Oboje są z Warmii.
— To indywidualiści, którzy okazują miłość i szacunek — opowiada pani Monika. — Są kontaktowe, ale to jest mądry kontakt.
Pies przyjdzie na każde wezwanie, a kot rozważy, czy to mu się opłaca. Reagują na swoje imiona, zawsze zamiauczą i zamrugają. Widać, że rozumieją.
Myją się same, a jeżeli chodzi o czesanie, to już zadanie właścicielki. — Pokarm mają dobierany po konsultacji z weterynarzem — opowiada pani Monika.
Kocur lubi leżeć na kolanach, to istna przylepa. A kotka? Sama wie najlepiej, kiedy podejść. Nie chce, w odróżnieniu od kocura, aby brać ją na ręce.
Wygląda na to, że koleżanka miała rację, kiedy namawiała ją na koty.
— Uwielbiam na nie patrzeć, jak śpią — dzieli się pani Monika. — Jak się myją, przytulają i szaleją.
Nieraz dochodzi do sytuacji, w których podczas zabawy Basza pokaże swój pazur. Ale nie zdarzyło mu się jeszcze kogoś podrapać. Betina, jak na damę przystało, to kwintesencja delikatności.

Z norweskim na spacerze w lesie
— Nasza przygoda z kotami rozpoczęła się sześć lat temu — opowiada Joanna Ziemińska-Walter z Olsztyna. — Wszystko z powodu zachcianki naszej córki Karoliny.
Najpierw kupili książkę o kotach, aby dowiedzieć się, który najlepiej będzie pasował do nich charakterem. I kupili córce w prezencie.
— Kupiliśmy, bo sami chcieliśmy — wyjaśnia pani Joanna. — Tak naprawdę zwierzę nie powinno być niespodzianką dla tego, kto nie jest na to przygotowany.
Przyszedł czas pierwszej kociej wystawy i tak załapali bakcyla. Teraz mają siedem kotów rasy norweski leśny.
— Najfajniej jest, wtedy, kiedy przychodzi wieczór i w domu jest cisza — opowiada pani Joanna. — Wtedy jeden z drugim wchodzą mi na brzuch i miauczą. To super odstresowacz.
Jeżeli tylko w domu dzieje się coś nie tak, koty od razu to wyczują. Doskonale znają się na emocjach.
Kiedyś w mieszkaniu u pani Joanny królowały psy, a teraz pozostały tylko koty. Dlaczego?
— Z psem trzeba trzy razy wychodzić na dwór, a kot załatwia się do kuwety — odpowiada. — Wcale nie są wredne i nie śmierdzą, jak niektórzy uważają. Wystarczy tylko po nich sprzątnąć.
Na spacer wyjeżdżają z nimi do lasu. Prowadzają je na smyczach, bo są bardzo płochliwe. Wtedy robią im zdjęcia.
— To łagodne i inteligentne zwierzęta — kończy pani Joanna.
Wojciech Kosiewicz

Tekst pochodzi z Reportera Gazety Olsztyńskiej
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.
Tagi: koty