Poniedziałek, 29 czerwca 2026. Imieniny Pawła, Piotra, Salomei WM.pl GazetaOlsztyńska.pl DziennikElbląski.pl Familie.pl

Weterynarze się cieszą, bo wścieklizna zniknęła

2010-03-11 00:00:00

Od prawie dwóch lat na Warmii i Mazurach nie zanotowano żadnego przypadku wścieklizny. Zdaniem lekarzy weterynarii, to efekt szczepienia lisów żyjących w lasach.

Lisy na Warmii i Mazurach szczepi się przeciwko wściekliźnie od 2001 roku. Wówczas rocznie w regionie notowano prawie 400 przypadków wścieklizny wśród zwierząt. Choć bywały lata, że było ich nawet 600. Przynęty zawierające płynną szczepionkę zrzucane są nad lasami z samolotów. Zawierają specjalną substancję zapachową, która wabi lisy, bo to właśnie „rudzielce” są najczęstszymi nosicielami tej choroby.

Akcja szczepienia zakończyła się wielkim sukcesem — nie kryją weterynarze. A efekty przyszły bardzo szybko.
— Od maja 2008 roku na Warmii i Mazurach nie zanotowano żadnego przypadku wścieklizny — mówi Ludwik Bartoszewicz, wojewódzki lekarz weterynarii.
Jednak weterynarze nadal będą szczepić lisy.
— Bo zagrożenie nie minęło — twierdzi Bartoszewicz. — Graniczymy z obwodem kaliningradzkim, a tam nie szczepi się lisów. Nie ma gwarancji, że chore zwierzęta nie przyjadą do nas z obwodu. Tu nie da się zamknąć granicy. Dlatego w powiatach graniczących z obwodem znacznie gęściej zrzucamy szczepionkę.

Jednak likwidacja wścieklizny wśród lisów ma też swoje drugie dno. Choroba już nie dziesiątkuje lisów. Ich populacja znacznie wzrosła.
— Kilkakrotnie w porównaniu z okresem sprzed szczepień — podkreśla Dariusz Zalewski, przewodniczący Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Olsztynie. — O ile wtedy w naszym okręgu myśliwi odstrzeliwali rocznie około tysiąca lisów, tak teraz aż sześć tysięcy. Lisy są zagrożeniem dla zwierzyny drobnej i ptactwa.
Andrzej Mielnicki
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.